Opryszczka pochwowa

Witam serdecznie Mam pewne obawy i bardzo bym chciała skonsultować się z kimś kompetentnym - chodzi mi o opryszczkę pochwową. Zacznę od początku. 15 miesięcy temu urodziłam drugiego syna i mam 27 lat. W czasie ciąży okazało się, że mam nadżerkę, ale oczywiście nie można było jej leczyć w czasie ciąży. Do leczenia mogło dość dopiero po jakimś czasie od porodu. W trakcie ciąży i po oczywiście pewnie doszło do większych powikłań infekcyjnych, ale nic z tym nie mogłam zrobić. Poza tym nie robiono mi w związku z tym za dużo badań. Leczenie zaczęłam 5-6 miesięcy po porodzie. Do tej pory się leczę i nie mogę się wyleczyć. Leki jakie pamiętam, które przyjmowałam aby przygotować się do to zabiegu wypalenia nadżerki Albothyl, Gynalgin, Betadine. Trwało to dość długo i miałam raczej wrażenie, że te leki nie pomagają mi specjalnie. Ostatnio przeszłam wreszcie zabieg wypalenia nadżerki i miało być wszystko w porządku. Przed zabiegiem wykonałam badanie wycinka nadżerki i okazało się, że mam wirusa opryszczki. Lekarz ginekolog przepisał dla mnie i dla męża lekarstwa doustne Heviran oraz Betadine w globulkach dla mnie i w maści dla męża. Do tej pory często się zdarzało, że właśnie lek o nazwie Betadine dostawałam ale nie widziałam większej skuteczności. Jeszcze nie rozpoczęłam leczenia, gdyż dzisiaj dostałam recepty i nie wiem czy to ma większy sens. Czy powinnam zmienić lekarza? Moje pytanie przede wszystkim dotyczy mojego dziecka. Skoro do tej pory nikt nie zrobił mi tego badania i nie wiadomo było, że mam takiego wirusa, to bardzo możliwe, że istniał jeszcze w momencie gdy byłam w ciąży. Czy w takim razie powinnam wykonać jakieś specjalne badania mojemu synowi? Czy istnieje jeszcze jakieś zagrożenie dla niego. Wspomnę, że dziecko jest uczuleniowcem i bardzo często na skórze pojawiają się swędzące i suche miejsca z krostkami. Jest to objaw raczej związany z pokarmem ale nigdy nie wiadomo. Czy może to mieć jakiś związek? A co do mojego leczenia: przyznam się, że po porodzie cały czas nie mogę się wyleczyć. Ciągle coś jest nie tak. Może leki jakie przyjmuję są złe. Czy może to świadczyć o jakimś specjalnym sposobie leczenia mojej osoby? W poprzedniej ciąży też miałam nadżerkę i zawsze miałam kłopoty z infekcjami. Często żadne leki mi nie pomagały. Przypuszczam, że mogło czasem dochodzić do infekcji wtórnych, czyli że mój mąż przekazywał mi wirusa z powrotem. Co do opryszczki to nigdy nie miałam takowej i mój mąż też nie. Jeśli będzie Pan w stanie odpowiedzieć na mój list, to byłabym bardzo wdzięczna. Mieszkam w małej miejscowości i nie mam za dużego wyboru wśród lekarzy a na prywatne leczenie mnie nie stać. pozdrawiam
Troszkę o opryszczce napisalem niedawno w wątku OPRYSZCZKA NA USTACH W 11 TYG. Nie wszysto co Pani napisała jest dla mnie zrozumiałe, a już najmniej odnośnie wycinka nadżerki, w którym rozpoznano opryszczkę. Do dalszej konwersacji potrzebny mi jest wynik badania histopatologicznego pobranego wycinka. Pozdrawiam i czekam na szczególy. Sławek Warzęchowski


Witam Niestety wynik badania zabrał mi lekarz. Ale postaram się go jakoś wydostać i przepisać dla Pana. Co do opryszczki to nie rozumiem co ma wspólnego opryszczka na wardze z tego rodzaju chorobą. Z tego co zdążyłam się dowiedzieć z internetu to ważne jest kiedy zaczęłam się choroba i że widać ją gołym okiem. A lekarz jak do tej pory nic mi na ten temat nie powiedział. Nawet jak wczoraj na wizycie gdy próbowałam się dowiedzić co to za wirus (a od badania czyli od 25 stycznia minęło juz trochę czasu). Jako dodatkową informację podam to, że oprócz purpurowych upławów nie odczuwam żadnego dyskomfortu (nie mam swędzenia czy jakichś oznak na zewnątrz). Pozdrawiam i postaram się w najbliżyszm czasie dosłać Panu te wyniki.
Czy mogę się z Panem porozumieć prywatnie? pozdrawiam
W tym celu wystarczy wysłać prywatną wiadomość - ikonka PW w poście osoby do której chcesz wysłać wiadomość. :arrow:

Więcej informacji znajdziesz na